Skip to content

ZŁAPALI? ZAWINĘLI? MIAŁEŚ PRZYPAŁ?

spokojnie mordo... zaraz pomożemy!

W tym tekście, opartym na moich osobistych wieloletnich doświadczeniach, chcę wam wyjaśnić, jak właściwie dojść do siebie po wpadce, kiedy zgarną cię na kradzieży w sklepie.

Zacznijmy od momentu, w którym to się dzieje:

Otóż, kiedy cię łapią, w twoim organizmie następuje potężny wyrzut *adrenaliny*. Produkuje się jej tyle, że niektórzy ludzie zyskują wręcz nadludzkie zdolności – zupełnie jak w krytycznych i niebezpiecznych sytuacjach zagrażających życiu lub zdrowiu. A jeśli prowadziłeś zdrowy tryb życia, trzymałeś się z dala od dragów i nie tankowałeś hektolitrów alko, to najprawdopodobniej będziesz w stanie działać o wiele bardziej racjonalnie. Twoje ruchy będą przemyślane, z minimalną ilością błędów w porównaniu do tych, którzy systematycznie wciągają jakiś syf lub nawet tylko od czasu do czasu chleją. Adrenalina to tylko ogólna nazwa procesu wewnętrznej mobilizacji, tak naprawdę proces ten jest niewyobrażalnie bardziej skomplikowany niż to jedno słowo!

Pomyśl o starym basiorze, samotnym wilku z leśnej głuszy, który żyje w rewirach, gdzie tylko trzeźwy umysł może doprowadzić do upolowania zdobyczy godnej super-drapieżnika. O takim, który zachowuje się w sposób przewidywalny dla samego siebie i w obliczu zagrożenia podejmuje decyzje w ułamku sekundy. Nie będzie się mieszał ani długo zastanawiał przez mgłę wątpliwości, do której prowadzą nałogi. Ten wilk to symbol czystego umysłu i racjonalnego działania.

Również w przypadku realnej akcji shoplifterskiej, kiedy zaliczyłeś przypał albo otarłeś się o wpadkę, trzeźwy umysł da ci znacznie większe szanse...... że w tym właśnie momencie będziesz maksymalnie skupiony i zdolny do szybkiego, klarownego myślenia, wykazując proaktywne podejście, by albo uniknąć konsekwencji, albo strategicznie i bezbłędnie ewakuować się z miejsca zdarzenia.

W jednym z okresów mojego życia celowo na parę lat całkowicie odstawiłem alkohol i nikotynę. Dawało to niesamowite profity na robocie:

  • przewidywanie ruchów personelu i innych klientów;
  • błyskawiczna analiza układu sklepu i rozmieszczenia kamer;
  • kontrola własnego zachowania aż do momentalnego przepoczwarzenia się w jakiś cień wewnątrz sklepu, na który obsługa w ogóle nie zwraca uwagi, albo w najlepszego aktora odgrywającego rolę zwykłego Kowalskiego, który po prostu wszedł popatrzeć.

Zaznaczam grubą kreską, że personel sklepu to często ludzie z dużym doświadczeniem i nawet podświadomie mogą wyczuć, że coś jest nie tak w twoim zachowaniu, na przykład strach, brak pewności siebie itp. Twoje emocje mogą być przekazywane na różne sposoby: od wyrazu twarzy, przez chód, postawę, aż po zapach skóry w takich momentach. I nie będę tu wchodził głęboko w temat wymiany energetycznej – z czasem każdy sam zczai, że to zjawisko na 100% istnieje.

UWAGA

Ale to nie zadziała, jeśli myślisz, że wystarczy na parę dni przestać robić to, czego nie wolno... zazwyczaj potrzeba na to paru tygodni i to jest fakt! Z racji mojej działalności obserwowałem też innych shoplifterów, którzy weszli w nasz biznes na przykład ze świata sportu. Było to cholernie wymowne, gdy amator jumał skuteczniej od innych tylko dlatego, że prowadził zdrowy tryb życia!

W tym miejscu się zatrzymam i nie będę już próbował robić z was maszyn, sami zdecydujcie, a po prostu dorzucę kilka rad.

Przechodząc do kolejnego etapu, zacznijmy od scenariusza, w którym zostałeś złapany. Niezależnie od tego, czy sprawa otarła się o psiarnię, czy udało ci się dogadać na miejscu, czy nawet jeśli udało ci się spierdolić – adrenalina mocno pompowała i poszło jej w chuj (a dokładniej cała pula).

Szacunkowy czas od początku do końca zrzutu całego twojego zapasu adrenaliny w sytuacji, która trwa długo, to od kilku godzin do pary dni, o ile wcześniej byłeś czysty, a twój organizm jest zdrowy! Pamiętaj, znam setki takich akcji z własnego doświadczenia, wiem jak udało mi się stawiać opór presji psychicznej i fizycznej ze strony glin przez kilka dni, i to wyłącznie dzięki adrenalinie...
Ale jak potwornie się potem czułem, to jakiś koszmar, i o tym właśnie jest ten tekst:

Wyczerpanie rezerw

Adrenalina w naszym ciele nie jest nieskończona, bo w pewnym momencie produkcja nie nadąża z uzupełnianiem zapasów do zużycia. Wyobraźmy sobie to na przykład jako "wiaderko", do którego organizm ciągle dolewa, a my z niego po trochu czerpiemy za każdym razem, gdy wychodzimy ze sklepu ze skrojonym towarem. Im częściej to robimy małymi dawkami zamiast na raz, tym bardziej rośnie pojemność naszego "wiadra". Ale kiedy opróżnimy je całkowicie w jednej ciągłej akcji, odbudowa całej objętości będzie wymagała od naszego ciała gigantycznych zasobów, których nie da się dolać ot tak, w jednej sekundzie, po tym jak problem minie!

Po takim wydojeniu raczej nie będziesz w stanie znowu nic stamtąd wyciągnąć, bo kranik się przykręca i przez jakiś czas stajesz się niezdolny do podejmowania nowego ryzyka – przypomina to zespół stresu pourazowego (PTSD), przez który przechodzi wielu ludzi po ekstremalnych przejściach. Do tego apetyt znika prawie do zera, wyłącza się empatia i trudno nawet normalnie pogadać z kimś z bliskich. Nie spotkałem ludzi, którym udałoby się szybko otrząsnąć po takich akcjach i z marszu wrócić do przestępczego rzemiosła bez okresu rehabilitacji.

Jak więc poradzić sobie z tym stanem? Kiedyś dawno temu czytałem ciekawe badania, w których spece radzą przede wszystkim nie spać przez całą noc po incydencie. To metoda stosowana przez wojskowych, poparta testami w terenie. Jeśli cię zawinęli, nawet jeśli rzucili cię na dołek, nie poddawaj się snu.

Konieczne jest mądre, proaktywne zaplanowanie swoich kolejnych kroków i decyzji:

SYSTEM.PLANNING_PROTOCOL
> przemyślenie zeznań;
> wyciągnięcie z pamięci doświadczeń innych ludzi;
> odświeżenie znajomości przepisów (k.k. i k.p.k.);
> szukanie potencjalnych dziur i słabych punktów w sprawie;
> przypomnienie sobie tego, co było wcześniej (inne przypały);
> rozgryzanie manipulacji psychologicznych i presji ze strony psów
(na pewno nawciskają ci do łba mnóstwo dzikich farmazonów, chyba opiszę to w innym artykule);
> opracowanie planów awaryjnych na wypadek różnych scenariuszy;
> solidne wmówienie sobie, że wszystko skończy się bez poważnych konsekwencji.

Prawdopodobnie nad ranem poczujesz się wyzuty z sił, i wtedy możesz uciąć sobie krótką drzemkę – dosłownie na kilkadziesiąt minut, wyłącznie po to, by 'zresetować' mózg.

SCENARIUSZ 01*odstępstwo na wypadek, gdyby akcja trwała krótko

Na przykład, jeśli zdołałeś uciec albo wypuścili cię od razu, bo udało się dogadać z ochroną lub po prostu zapłacić:

- twoja adrenalina nie wypaliła się do zera. Musisz pilnie wziąć coś na uspokojenie, żeby nie zjechać z bakiem do sucha. Dzięki temu okres rekonwalescencji będzie minimalny i najlepiej kontynuować działanie już następnego dnia, stosując się do moich rad!

SCENARIUSZ 02*drugie odstępstwo w temacie "po chuj mi ta wiedza? jestem wyjadaczem i nigdy nie wpadnę"...

Tutaj wjeżdża facepalm i uświadomienie sobie, że nawet zawodowcy prędzej czy później wpadają, jeśli ostro lecą z tematem, i może zdarzyć się absolutnie wszystko! Nie bądź zbytnio pewny siebie, ale bądź gotowy na najgorsze – wtedy zyskujesz o wiele jaśniejsze spojrzenie na WSZYSTKIE MOŻLIWE SCENARIUSZE, a co za tym idzie, działasz pewniej na robocie!

Twoje dalsze kroki powinny skupiać się na minimalizowaniu skutków incydentu (jeśli jednak odbił się na twojej psychice) i powrocie do normalnego stanu zdrowia oraz dobrego samopoczucia. Zrób sobie parę dni wolnego na fizyczną regenerację. Ważne jest, żeby w tych dniach dobrze żreć, spacerować na świeżym powietrzu i wyciszyć rozjebany układ nerwowy. Tylko kurwa nie zalegaj na kanapie z depresją!!! Obowiązkowo i zgodnie z dawką ładuj w siebie kompleks witamin z grupy B, a absolutnie krytyczną sprawą jest przyjmowanie magnezu (np. Aspargin), bo twój silnik pracował cały ten czas na najwyższych obrotach i wypalił wszystkie elektrolity, na których jedzie twój system nerwowy!

Ale potem musisz powoli znów zacząć używać adrenaliny – na pierdołach, ale musisz zacząć. Inaczej organizm może wrzucić cię do szufladki z napisem "tchórz i słabeusz", któremu nie należy więcej dawać strzałów adrenaliny, i co gorsza, stracisz nawyk jej używania. Twoje wiadro prawdopodobnie skurczy się do rozmiarów plastikowego kubeczka, z którego starczy energii co najwyżej na wyjście z kwadratu w tłum ludzi!
W każdej akcji z przeszłości twój organizm brał stamtąd tyle, ile potrzebował, ale teraz masz jej mało, i jedyną drogą jest nie zjadać własnej samooceny i odzyskać odwagę. Po przerwie zacznij od drobnych tematów, żeby znów przyzwyczaić się do ostrego dreszczyku emocji podczas 'polowania'. Niech to będzie nawet guma do żucia czy baton, wyjebane w to!!! Po prostu rób to codziennie, a na bank utrzymasz dawną pojemność swojego wiadra! Trzymaj się tego planu, a przekonasz się, że twój wewnętrzny wilk znów jest gotowy do walki, twoje 'naczynie z adrenaliną' jest pełne po brzegi i jesteś gotów stawić czoła wszelkim wyzwaniom, wykorzystując doświadczenie i skille szlifowane przez lata.

Ważne jest, aby zachować tę furię i instynkt przetrwania, które zmuszają cię do poruszania się po twoich "ścieżkach łowieckich" z czystym umysłem i chłodną oceną nowego ryzyka. Po przebytym stresie twoje ciało, jak wataha wymęczonych wilków, potrzebuje resetu, by wrócić do dawnej siły. Pauza w działaniu to czas na odbudowę rezerw energii, chwilowe wycofanie się przed kolejnym skokiem do przodu.

PS.: Porównanie do wilka nie jest przypadkowe, bo my też jesteśmy zwierzętami i też mamy takie same możliwości, o ile w naszym kodzie genetycznym zapisane są echa wojowników, myśliwych czy odkrywców z przeszłości! Dla zaspokojenia ciekawości możecie wygooglować historie samotnych wilków obserwowanych przez długi czas, to cholernie wciągające.

A jako kontynuację tych myśli, mocno polecam przeczytać artykuł o moim podejściu do shopliftingu:

ARTYKUŁ O MOIM SPOJRZENIU NA SHOPLIFTING