MOJE OSOBISTE DOŚWIADCZENIA Z TORBAMI
Po raz pierwszy od tylu lat działalności postanowiłem podzielić się osobistymi doświadczeniami z używania toreb – zarówno tych z wbudowaną tkaniną ekranującą, jak i tych, które używam bez żadnych modyfikacji.
Kiedyś dawno temu wrzuciłem fotkę, która pokazywała całą kolekcję toreb, jakie posiadam w naszym środowisku, znanym moim ziomkom.
Każda z nich pozwalała mi działać bardziej skrycie i bezpiecznie. Moja kolekcja jest z przeszłości, więc proszę nie oceniać surowo fasonów i reszty – zawsze ubierałem się w stylu biznesowym (płaszcz, spodnie, półbuty) i była to dobra taktyka. W połączeniu z okularami i lekko niechlujną fryzurą budowałem aurę absolutnie niegroźnego typa, jakiegoś IT-owca albo biurowego planktonu.
Musimy jasno zrozumieć jedną rzecz:
- im bardziej zróżnicowany wybór toreb, tym mniej przyciągasz uwagę, zwłaszcza gdy często wpadasz w te same miejsca z różnymi akcesoriami. Musisz też wiedzieć, że każda torba pozwala eksperymentować z różnymi stylami, zmieniając Twój wygląd od biurowego klerka po styl sport-chic, co pomaga pozostać niezauważonym.
Wbijanie do sklepu po koszulkę z wielką torbą albo ogromnym plecakiem jest bez sensu, bo to tylko niepotrzebna uwaga. Ale kiedy idziemy na większy „połów” i chcemy zgarnąć coś konkretnego, wtedy potrzebujemy torby dopasowanej do gabarytów towaru.
Jeśli masz więcej niż jedną torbę, zyskujesz przewagę:
- mała torba na drobiazgi nie rzuca się w oczy, podczas gdy te większe są wygodne na konkretny towar typu buty czy pudełka;
- taka żonglerka torbami zmusza Cię do zmiany stylu, rozwijania garderoby i tworzenia różnych kamuflaży, co w naszym fachu jest kluczowe dla bezpieczeństwa.
Moja historia zaczęła się od torby, której używałem na co dzień w pracy w korpo IT. Była pakowna i mieściła laptopa. W momencie, gdy przeczucie zaczęło mi podpowiadać, że "zaczynają mnie kojarzyć właśnie przez nią", zacząłem brać do sklepów inne torby. Część "pozyskanych" toreb szła na handel, żeby wpadła jakaś flota, a część zostawała do mojego prywatnego użytku.
W ciągu kilku miesięcy stworzyłem kolekcję różnorodnych toreb na różne okazje i style, w tym takie do miejsc, gdzie nie potrzeba wielkich gabarytów, np. do drogerii albo pod lekki, letni styl.
Podoba mi się analogia do gier komputerowych. Każda nowa torba to nowy level, nowe możliwości i przymusowy rozwój. Traktuj każdą nową sztukę jak miecz w grze, który na początku niby chcesz opchnąć (przecież to hajs), ale spróbuj najpierw wyobrazić sobie, gdzie Ci się przyda i jakie sklepy staną się dostępne po jego zdobyciu.
Jeśli pomyślałeś, że to reklama tych wszystkich toreb z tkaniną ekranującą na mojej stronie, to jesteś w błędzie.
Robię to z własnej woli, żeby na podstawie swojego doświadczenia pomóc Wam dobierać tylko właściwy sprzęt. Nie każda torba jest praktyczna, wygodna i faktycznie skuteczna. Możesz ogarnąć torbę, w którą będzie ultra niewygodnie cokolwiek wkładać; okaże się większym problemem niż pomocą. Jest tu masa niuansów, począwszy od długości pasków, przez jakość zamków, aż po konstrukcję samej torby, która powinna pozwalać na ładowanie towaru w ułamku sekundy. Każdy detal ma znaczenie, liczą się nawet mikrosekundy, nie wspominając już o tym, czy zamek nie szeleści głośniej niż powinien.
Jednym z najważniejszych punktów jest wybór typu torby, który będzie najwygodniejszy dla Ciebie. Bez szukania nigdy nie znajdziesz tej idealnej albo zestawu, do którego przywykniesz i który podbije Twoją skuteczność. Każdy ma inne preferencje. Jestem pewien, że ten tekst czytają nie tylko faceci, ale i dziewczyny. Każda kobieta jest unikalna i przewidzenie idealnego wyboru dla każdej z nich jest prawie niemożliwe. Dlatego asortyment toreb damskich mam ograniczony, głównie do modeli unisex typu shopper. Dziewczyny zazwyczaj wolą torby pasujące do ich stylu i znajdą ten tekst bardzo pomocny. One doskonale wiedzą, że nie można nosić czegoś, co gryzie się ze stylem, bo takie niedopasowania są dla innych kobiet oczywiste od razu. Faceci często mają na to wywalone, używając w swoich działaniach przedmiotów kompletnie niepasujących do wizerunku. Dotyczy to też niedoświadczonej młodzieży, która jeszcze nie czai psychologii ludzi i podświadomych reakcji obsługi sklepu.
Chcę Ci też powiedzieć, że jak tylko ogarniesz nową torbę, najlepsze co możesz z nią zrobić, to potrenować na kwadracie.
Kiedy aktywnie zajmowałem się kradzieżami, uczyłem się pracy z torbą w pierwszej kolejności w domu. Imitowałem wieszaki z ciuchami, albo ustawiałem inne przedmioty po domu i całymi godzinami w wolnym czasie ćwiczyłem ładowanie towaru do środka tak, żeby było szybko, niezauważalnie i nawet z zamkniętymi oczami. W ten sposób wyrabiałem niezbędne odruchy, żeby w sklepie wyglądać naturalnie. Żebyś mógł pakować towar nawet w ruchu, tak, żeby pozycja ciała prawie się nie zmieniała – pracują tylko dłonie i co najwyżej przedramiona. Tak, żeby wzrok nie biegał po półkach, tylko był spokojny, jakbyś szedł gdzieś dalej... To prawie sztuka kieszonkowca, którzy zresztą trenują w nieskończoność, adaptując się do sezonów, różnych sylwetek i tak dalej.
To zawsze się opłacało – pozwalało w niektórych sytuacjach dyskretnie wrzucić towar do torby, stojąc metr od sprzedawcy, bez zbędnego szumu, patrząc mu prosto w oczy. Sprzedawca nawet nie podejrzewał, że cokolwiek się dzieje.
Możesz bezpiecznie ćwiczyć w domu, używając nie tylko toreb, ale też kieszeni i innych elementów garderoby. Główna myśl tego artykułu jest taka, że musimy mieć mnóstwo wariantów do różnych działań. Kiedy musisz odwiedzić ten sam sklep kilka razy, każda kolejna wizyta to podświadome doświadczenie, które wzbogaca Twoje zachowanie i warsztat aktorski. Twoje ciało, wytrenowane przez dodatkowe działania, dzięki pamięci mięśniowej pomaga Ci się nie zdekoncentrować.
Być może później napiszę ciąg dalszy, w którym postaram się rozważyć dodatkowe sposoby modyfikacji toreb. Opowiem o tym ja albo moi bliscy znajomi, którzy nie mają nic przeciwko, żebym podzielił się tą wiedzą. Przeanalizujemy też, jakich materiałów najlepiej użyć i jak to zrobić najlepiej.
